ksiki z dziecistwa
BLOG SOFi BERi
Wspólny czas

Książki z dzieciństwa, które zostały w sercu - wspomnienia zespołu SOFi BERi


Dziś obchodzimy Światowy Dzień Książki – wyjątkowe święto wszystkich historii, które potrafią przenosić nas w inne światy, wzruszać, inspirować i zostawać z nami na całe życie. To także doskonała okazja, by wrócić myślami do lat dzieciństwa i przypomnieć sobie książki, które rozbudzały naszą wyobraźnię, uczyły marzyć i sprawiały, że wieczorne czytanie pod kołdrą trwało „jeszcze tylko jeden rozdział”.

W SOFi BERi wierzymy, że najpiękniejsze wspomnienia często kryją się właśnie między stronami książek. Dlatego z okazji tego wyjątkowego dnia zapytaliśmy nasz zespół o ulubione książki z dzieciństwa – te, do których wraca się z sentymentem, które wywołują uśmiech i nadal mają szczególne miejsce w sercu.

Zapraszamy do podróży pełnej nostalgii, magii i dziecięcej radości. Być może wśród naszych wyborów odnajdziecie także swoich dawnych książkowych przyjaciół.

Ania (e-commerce) - seria "Harry Potter" J.K. Rowling

Moja przygoda z Harrym Potterem zaczęła się nie od książki, a od filmu – i to od razu od trzeciej części, czyli „Więźnia Azkabanu”. Do dziś nie wiem, dlaczego akurat tę część mieliśmy w domu na płycie, ale jedno jest pewne – była odtwarzana bez końca. Razem z moją młodszą siostrą i starszym bratem oglądaliśmy ją niezliczoną ilość razy, a potem z ogromnym zaangażowaniem odgrywaliśmy ulubione sceny. Nasz dom na chwilę zamieniał się wtedy w Hogwart pełen magii, tajemnic i dziecięcej wyobraźni.

Ta historia tak bardzo mnie wciągnęła, że wkrótce sięgnęłam po książki – tym razem już od początku, zaczynając od „Kamienia Filozoficznego”. Ponieważ film miał premierę, gdy miałam zaledwie sześć lat, pierwszą część czytałam jeszcze z pomocą rodzeństwa. Jednak z każdą kolejną książką stawałam się coraz bardziej samodzielna, a wspólne czytanie powoli przeradzało się w moją własną, osobistą podróż po świecie czarodziejów.

Seria o Harrym Potterze towarzyszyła mi przez pierwsze lata szkolnej edukacji. To z tych książek uczyłam się, czym jest odwaga, lojalność i prawdziwa przyjaźń. Pokazały mi również, jak ważne jest wspieranie bliskich – nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się trudne.

Wracałam do tych historii każdego lata. Stały się niemal obowiązkowym elementem wakacji – takim samym jak słońce, lody i długie wieczory. Jeśli w któreś wakacje nie przeczytałam choć jednej części Harry’ego Pottera, miałam wrażenie, jakby tych wakacji po prostu nie było.


Maria (Dział Zakupów) - "Przygody Filonka Bezogonka" Gosta Knutsson

Moją najważniejszą książką z dzieciństwa były „Przygody Filonka Bezogonka” autorstwa Gosta Knutssa – dokładnie w tej szacie graficznej, którą pamiętam do dziś. To właśnie ten egzemplarz zajmuje szczególne miejsce w moich wspomnieniach, bo był czymś więcej niż tylko książką. Stał się symbolem ważnego momentu – pierwszej samodzielnie przeczytanej historii od początku do końca.

To przy niej poznawałam ostatnie litery alfabetu, cierpliwie składając kolejne słowa i zdania. Każda strona była małym zwycięstwem, a każda przeczytana linijka dawała ogromną satysfakcję. Szczególnie dobrze pamiętam literę „g” – ostatnią, której się nauczyłam. Jej kształt próbowałam wtedy opisać mojemu tacie, który akurat naprawiał pralkę. To drobne, zwyczajne wspomnienie zostało ze mną na lata i do dziś wywołuje uśmiech.

Historia Filonka Bezogonka była więc dla mnie nie tylko opowieścią o sympatycznym bohaterze, ale także początkiem wielkiej przygody z czytaniem. To dzięki niej odkryłam, że książki potrafią otwierać drzwi do nowych światów – i że czasem jedna, niepozorna lektura zostaje z nami na całe życie.


Maria (sklep stacjonarny) - "Konik Garbusek" Piotr Jerszow

Moją wyjątkową książką z dzieciństwa był "Konik Garbusek". Egzemplarz leżał na nieco zagraconym strychu u Dziadków, pośród różnych zapomnianych przedmiotów i rodzinnych skarbów. To właśnie tam, wśród kurzu, starych pudeł i cichych zakamarków, natrafiłam na książkę, która na długo pozostała w mojej pamięci.

Najbardziej oczarowały mnie jej ilustracje. Były tajemnicze, piękne, pełne baśniowego klimatu i niezwykłej magii. Patrząc na nie, miałam wrażenie, że przenoszę się do zupełnie innego świata – pełnego przygód, niezwykłych postaci i sekretów ukrytych między stronami.

Do dziś wracam do tych obrazów nie tylko we wspomnieniach. Wciąż odtwarzam je w myślach, a czasem także na papierze, próbując uchwycić ich niezwykły nastrój. „Konik Garbusek” pozostał dla mnie czymś więcej niż książką – stał się inspiracją, która przetrwała lata.


Jagoda (e-commerce) - "Kolęda myszki" Agnieszka Osiecka

Jedną z moich ulubionych książek z dzieciństwa była "Kolęda myszki" autorstwa Agnieszka Osiecka. To jedna z tych opowieści, do których wraca się nie tylko dla samej historii, ale przede wszystkim dla emocji i atmosfery, jakie ze sobą niosą.

Pamiętam, że sięgałam po nią szczególnie w okresie zimowym, kiedy za oknem pojawiał się pierwszy śnieg, a dom powoli wypełniał się zapachem pierników i cynamonu. Czytanie tej książki miało w sobie coś magicznego – wystarczyło otworzyć pierwszą stronę, by poczuć ciepło świątecznego czasu i przenieść się do świata pełnego delikatności, humoru oraz dziecięcej wyobraźni.

Najbardziej urzekało mnie to, że nawet najmniejsi bohaterowie mogli przeżywać wielkie przygody, a zwykłe chwile zamieniały się w coś wyjątkowego. Dzięki tej historii uczyłam się dostrzegać magię w drobiazgach – w blasku lampek, skrzypieniu śniegu pod butami czy wspólnym czasie spędzonym z bliskimi.

Do dziś „Kolęda myszki” kojarzy mi się z bezpieczeństwem, spokojem i radością dzieciństwa. To książka, która przypomina, że najpiękniejsze wspomnienia często rodzą się z prostych, ciepłych momentów.


Asia (e-commerce) - "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren i "Mała Księżniczka" Frances Hodgson Burnett 

To historie, które do dziś budzą we mnie ciepłe wspomnienia i przenoszą myślami do czasów beztroskiego dzieciństwa.

„Dzieci z Bullerbyn” były dla mnie opowieścią o świecie idealnym – pełnym śmiechu, przyjaźni i codziennych przygód. Czytając o bohaterach, przypominałam sobie własne zabawy z dziećmi z sąsiedztwa, długie popołudnia spędzane na dworze i ten wyjątkowy czas, kiedy największym szczęściem było po prostu bycie razem. W tej książce było wszystko to, co najpiękniejsze w dzieciństwie – prostota, radość i poczucie, że każdy dzień może przynieść coś niezwykłego.

Z kolei „Mała Księżniczka” całkowicie mnie oczarowała. Byłam tak zafascynowana tą historią, że przeczytałam ją chyba dziesięć razy – i za każdym razem przeżywałam ją od nowa. Losy głównej bohaterki poruszały mnie do głębi. Podziwiałam jej siłę, dobroć i niezwykłą umiejętność radzenia sobie z trudną rzeczywistością dzięki wyobraźni. Tworzyła w swojej głowie piękniejszy świat i wierzyła, że nawet najciemniejsze chwile mogą kiedyś minąć.

Były tam tajemnice, prawdziwe przyjaźnie, szkolne niesprawiedliwości, trudne koleżanki i surowa nauczycielka, ale przede wszystkim była nadzieja. To właśnie ona sprawiała, że do tej książki chciało się wracać raz po raz. „Mała Księżniczka” nauczyła mnie, że warto zachować w sercu marzenia i dobroć, nawet wtedy, gdy życie nie jest łatwe.

Obie te książki do dziś przypominają mi, jak wielką moc mają historie czytane w dzieciństwie – bo zostają z nami na zawsze.



Patrycja (sklep stacjonarny) - "Baśnie" J.Ch. Andersen i "Samochwała" Jan Brzechwa

Jedne z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa wiążą się dla mnie z książkami, które w naszej rodzinie miały niemal status skarbu. Moja babcia miała pięcioro dzieci i całą gromadkę wnuków, więc podczas jednej z rodzinnych Wigilii okazało się, że jest tylko jeden egzemplarz ukochanych baśni, a każdy z wnuków marzył, by mieć go tylko dla siebie. Rodzice wymyślili więc rozwiązanie idealne – książka miała krążyć po rodzinie i trafiać kolejno do każdego domu.

Dla mnie oczekiwanie na „naszą kolej” było prawdziwym wydarzeniem. Chodziłam za mamą i bez końca pytałam: kiedy będą u nas? kiedy? kiedy? Nie mogłam się doczekać chwili, gdy książka znów pojawi się w naszym domu. A kiedy już trafiała w nasze ręce, czułam się tak, jakby przyszły święta.

Przez cały ten czas, każdego wieczoru, mama siadała obok mnie i czytała mi kolejne historie. To były chwile pełne ciepła, bliskości i magii, które pamiętam do dziś. Najbardziej kochałam opowieści: "Dziewczynka z zapałkami", "Księżniczka na ziarnku grochu" oraz "Calineczka". Każda z tych baśni miała w sobie coś niezwykłego i sprawiała, że wieczory stawały się zaczarowane.

Pamiętam też inną książeczkę, którą kupił mi tata – małe wydanie Samochwała autorstwa Jan Brzechwa. To był czas, kiedy uczyłam się czytać, więc sięgałam po nią bez przerwy. Czytałam ją tak często, że znałam niemal każde słowo na pamięć. Każdy gość, który przekraczał próg naszego domu, mógł być pewny jednego – na powitanie czekał go mój uroczysty występ i recytacja „Samochwały”.

Babcia i dziadek za takie popisy zawsze nagradzali mnie drobnymi pieniędzmi, więc interes kwitł znakomicie. Podejrzewam jednak, że po tylu odsłuchaniach oni również znali ten tekst na pamięć. Dziś wspominam to z ogromnym uśmiechem – bo książki dawały mi wtedy nie tylko radość, ale też pierwsze sukcesy, rodzinne chwile i wspomnienia, które zostały ze mną na zawsze.


Ania (marketing) - "Karolcia" Maria Kruger

Moją ukochaną książką z dzieciństwa była Karolcia autorstwa Maria Krüger. To jedna z tych historii, które na zawsze zostają w sercu i wracają po latach z tą samą siłą wzruszeń.

Opowieść o dziewczynce, która znalazła zaczarowany koralik spełniający życzenia, była dla mnie czymś znacznie więcej niż szkolną lekturą. Była bramą do świata marzeń, wyobraźni i niezwykłych przygód. Karolcia fascynowała mnie swoją odwagą, radością i tym, jak nagle jej codzienność zamieniła się w coś magicznego. A ja, jak chyba każde dziecko, marzyłam, by znaleźć taki własny koralik, który odmieni zwykłe dni i sprawi, że wszystko stanie się możliwe.

Choć miałam wtedy zaledwie około ośmiu lat, tę książkę zapamiętałam niezwykle wyraźnie. Pamiętam jej okładkę, ilustracje ukryte między stronami i emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Mama kupiła mi ten egzemplarz, dlatego wracałam do niego często, za każdym razem odnajdując w tej historii coś nowego.

Po ponad dwudziestu latach „Karolcia” niespodziewanie wróciła do mojego życia. Stało się to wtedy, gdy moja pierwsza córka nauczyła się czytać i mogłam podarować jej tę samą książkę. Korzystając z okazji, sama przeczytałam ją ponownie. Wystarczyło kilka stron, by wróciły wszystkie piękne emocje, wspomnienia dzieciństwa i tamto wzruszenie, które pamiętałam sprzed lat.

Co najpiękniejsze, książka stała się również ulubioną lekturą mojej córki. Dziś stoi na półce w moim domu – nie tylko jako książka, ale także jako mały rodzinny skarb. I wiem, że kiedyś przeczytam ją także swoim wnukom, przekazując dalej tę samą magię, która kiedyś zachwyciła małą dziewczynkę marzącą o zaczarowanym koraliku.

Czytaj dziecku, czytaj z dzieckiem!

Książki z dzieciństwa mają w sobie wyjątkową moc – potrafią wracać do nas po latach wraz z emocjami, zapachami, obrazami i ciepłem najpiękniejszych chwil. To właśnie z pozornie zwykłego wieczornego czytania rodzą się wspomnienia, które zostają z nami na całe życie i które później z radością przekazujemy kolejnym pokoleniom.

Dlatego warto podarować swoim dzieciom nie tylko książkę, ale także czas, bliskość i wspólne momenty, do których będą kiedyś wracać z uśmiechem. W SOFi BERi znajdziesz książki, które mogą stać się początkiem pięknych historii i wspomnień budowanych na lata. 

Sprawdź naszą ofertę: https://sofiberi.pl/k/ksiazki

Przyjdź też do nas do Fabryki Norblina w sobotę 25.04 ze swoim dzieckiem. 

SOFi BERi będzie czytało dzieciom najpiękniejsze opowieści od Wydawnictwa Wilga.